19 lis 2017

THE NETHERLANDS/ EXCHANGE


(Tak wiem miałam dodawać posty po angielsku także, nie chcę z tego rezygnować, ale w sytuacjach, w których mam wam mega dużo do opowiedzenia nie chcę tego zepsuć.)
Wróciłam z wymiany dokładnie tydzień temu i jeden dzień. Emocje powinny już dawno opaść. Nad moim łóżkiem wisi plakat z grupowym zdjęciem. Rolka aparatu zapchana milionami tych samych ujęć. A ja wciąż przeglądam filmiki i tak bardzo chcę wrócić.
Jadąc tam jedynym uczuciem, które miałam w sobie był strach. Nie odczuwałam nic poza tym, w sumie nie spodziewałam się, że będę tam właśnie taka szczęśliwa.





Bałam się dosłownie wszystkiego, najbardziej tego , że rodzice mojego Holendra będą do mnie strasznie dużo gadać. Dokładnie tak było haha, ale okazało się, że to przemili ludzie. Trochę dziwiło mnie, że cały dzień ojciec chodził w koszuli, a matka w spódnicy, ale okazało się, że to ludzie biznesu haha.
POCZĄTEK
Z lotniska odebrał nas tata innego Holendra, jechałam z koleżanka 1,5h do Almere - miasta gdzie miałyśmy się zatrzymać. Przed domem Youriego czekali na mnie jego rodzice. Go nie było.
 I gdyby nie fakt, że jako profesjonalny stalker wyśledziłam, że gra w hokeja kilka ulic obok nie wiedziała bym jak się zachować. Wyszłam z auta i przywitałam się z nimi, matka widząc moją walizkę zapytała się czy zostaje na dwa tygodnie haha. 
Odprowadziła mnie do mojego pokoju, który znajdował się na 2 piętrze, przyznam, że nie mam pojęcia ile pokoi miał ten dom, ale był to największy w jakim byłam. Od razu zapytała się czy chcę coś zjeść, odpowiedziałam, że mogę się napić wody. Zeszłyśmy do kuchni i ku mojemu zaskoczeniu dowiedziałam się, że woda w Holandii jest filtrowana wszędzie.
 Po wypiciu wody wstałam, trzy pary drzwi, kurde Marta myśl, którymi do góry. 
No i oczywiście wybrałam złe haha, Moja host mama zaśmiała się i odprowadziła mnie na górę. Godzinę później przyszedł Youri, Zeszłam na dół się przywitać i dowiedziałam się, że popołudniu idzie na jeszcze jeden trening hokeja.
 Na szczęście zawieźli mnie na miasto gdzie spotkałam się z moimi przyjaciółmi, wieczorem jeden Holender powiedział mi, że muszę wsiąść na jego bagażnik roweru, bo musi mnie podwieźć pod arenę hokejową Youriego. To było mega straszne i śmieszne wydarzenie. 
Wieczorem Holendrzy urządzili grilla, siedzieliśmy do 1 w nocy mimo, że rodzice już spali, może trwało by to dłużej, ale odezwałyśmy się, że od 4 rana nie śpimy.



NIEDZIELA
Następnego dnia, czyli w Niedzielę pojechaliśmy pociągiem do Amsterdamu. Przyznam, że kocham te miasto. Łącznie z Barceloną to chyba najpiękniejsze miejsca, w których byłam. 
 Budynki wyglądające jak namalowane, woda, mosty, wielki targ z tulipanami, 
7 piętrowy primark i rowery.














PONIEDZIAŁEK

W poniedziałek wstałam jeszcze bardziej zestresowana. 
Czy istniał w moim życiu chociaż jeden moment kiedy się czegoś nie bałam?
 Jak na Holandię przystało Youri pokazał mi mój rower i powiedział, że jedziemy. Wsiadłam. Pierwsze wrażenie, o matko nie ma hamulców, chwilę później zorientowałam się, że są w pedałach. Rower ledwo żył, bo był cały zardzewiały, ale przeżyłam każdą jazdę.
 Po 30 minutach jazdy dotarliśmy do szkoły. 


Parking pełen rowerów, zamiast aut to niecodzienny widok. Weszłam do środka, poczułam się jak w amerykańskiej szkole. Grafitti na ścianach, obrazy, wielka stołówka i ludzie. Każdy człowiek był inny, nikt na nikogo nie patrzał dziwnie dlatego, że ubrał się trochę inaczej. Murzyni, Chińczycy i wiele innych narodowości. 



W auli zostaliśmy podzieleni na grupy i rozesłani na zajęcia: taniec, śpiew, bębny, rap i beatbox. 
Pod koniec lekcji mieliśmy wybrać jedne zajęcia, z którymi będziemy występować na zakończenie wymiany. Wybrałam bębny, mimo, że taniec także był świetny.  
Poza Holendrami byli jeszcze Niemcy i Czesi. 
Wieczorem wybraliśmy się na największą ściankę wspinaczkową jaką w życiu widziałam, cudem weszłam, ale gdy spojrzałam z góry w dół natychmiast chciałam dotknąć gruntu. 

WTOREK
We wtorek grałam na bębnach 3 godziny. Trzy godziny to już trochę za dużo dla moich uszu, dlatego przez cały dzień miałam ten rytm w głowie. Następnie mieliśmy artystyczne zajęcia i inne nawiązujące do Flower Power.


ŚRODA




W środę odwiedziliśmy ze szkołą Amsterdam
Zwiedziliśmy Rijskmusem, które wbrew pozorom mi się bardzo podobało oraz 
Dom Anny Frank, który przeciwnie zrobił na mnie mniejsze wrażenie niż się spodziewałam.
Byłam w Amsterdamie tego samego dnia i roku co Harry Styles.





CZWARTEK
W czwartek trwały ostateczne próby i znowu Flower Power. 

PIĄTEK













W piątek mieliśmy wycieczkę do miasteczka Utrecht, mimo pogody nasz rejs statkiem się odbył. Utrecht skojarzył mi się minimalnie z Krakowem, może przez te stare uliczki i pewien klimat. 


Wróciliśmy do Almere o 16. Powiedziałyśmy naszym hostom, że chcemy jechać do miasta. Zgodzili się, ale już o 17;30 miałyśmy być pod szkołą, ponieważ wzięli nas na łódkę z naleśnikami. Szybkie zakupy spożywcze i oczywiście kolejne w Primarku. 


Wieczorem odbyło się podsumowanie, uroczyste zakończenie i występy w grupach oraz każdy kraj prezentował taniec lub piosenkę. Moment, w którym czujesz się jak w Highschool, do dziś w kółko oglądam filmiki. Ostatnia przejażdżka na rowerze po holenderskich uliczkach i pora pakowanie.

KONIEC


Sobota, pobudka 5;15, pożegnanie z host mamą i godzinka droga na lotnisko z host tatą i moim Holendrem. Po odprawie wsiedliśmy do samolotu.
 To koniec, najszybszy i najlepszy tydzień mojego życia się skończył.
 Nie wiem ile razy w ciągu tego czasu byłam w Primarku, spędzałam wieczory w domach Holendrów oglądając tandetne horrory czy odpowiadałam na pytania host rodziny dotyczące przyszłości, życia i Polski. Nie wiem, ale było cudownie. 
Jedyne co mnie strasznie drażniło to pora jedzenia obiadów Holendrów- ok 20. Przez cały dzień jedzą wcześnie rano śniadanie, ok. 12 lunch, a następny największy posiłek dopiero o 20. 
A i jeszcze zapach marihuanny wszędzie, nienawidzę. 

Gratuluję jeśli ktoś doczytał do końca, od dawna nie napisałam tak długiego posta, a i tak nie pisałam wam wszystkiego, szczegóły zachowam dla siebie. Jeżeli będziecie mieli kiedyś okazję jechać na wymianę gdziekolwiek, jedźcie. Byłam przerażona wszystkim- niepotrzebnie.
 Musiałam zdecydowanie więcej mówić po angielsku niż w Polsce i szczerze przyznam, że się przełamuję, nie sprawia mi to tak dużej trudności jak w czerwcu. 

Byliście kiedyś w Holandii albo na wymianie? 
Do następnego!
M.

11 komentarzy:

  1. Ajj, ale ci zazdroszczę takiego wyjazdu. Moja szkoła nie organizuje wymian.
    Śliczne zdjęcia!
    Ja w Holandii byłam niestety tylko przejazdem.

    zofia-adam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam na wymianie w Niemczech, a w Holandii mieszka moja przyjaciółka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zdjęcia :)

    Zapraszam na nowe wpisy :)
    http://bedifferent-ania.blogspot.com/2017/11/wow-zaful-coupon-bug.html

    http://bedifferent-ania.blogspot.com/2017/11/wow-rosegal-coupon-bug.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam oglądać zdjęcia z innych miast/państw. Widzę że wycieczka się udała :)

    tanajmniejsza.blogspot.com <--KLIK

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że wymiana się udała :) MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Patrząc na zdjęcia - odczuwam pewnego rodzaju szczęście i chęć przeżycia tego co ty :) Świetna podróz :)

    tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia, zazdroszczę takiego wyjazdu :)
    https://w-nikeblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać, że wyjazd musiał być udany. Zazdroszczę Amsterdamu, zawsze chciałam się tam wybrać.
    joanna-szwed.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajne kadry, zazdroszczę takiej wymiany! :)

    klaudia-niescioruk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Doczytałam do końca. Domyślam się, że wymiana gdziekolwiek jest super. Ja niestety nie miałam okazji nigdy pojechać na wymianę a zawsze bardzo chciałam doznać takiej przygody. Narobiłaś mi wielkiej ochoty na zobaczenie Amsterdamu. Nigdy nie byłam zainteresowana tym miejscem ale urzekły mnie zdjęcia i Twoja opinia na temat tego miejsca. Życze ci kolejnych wymian i takich przeżyć :) <3
    https://magdelblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń