(Tak wiem miałam dodawać posty po angielsku także, nie chcę z tego rezygnować, ale w sytuacjach, w których mam wam mega dużo do opowiedzenia nie chcę tego zepsuć.)
Wróciłam z wymiany dokładnie tydzień temu i jeden dzień. Emocje powinny już dawno opaść. Nad moim łóżkiem wisi plakat z grupowym zdjęciem. Rolka aparatu zapchana milionami tych samych ujęć. A ja wciąż przeglądam filmiki i tak bardzo chcę wrócić.
Jadąc tam jedynym uczuciem, które miałam w sobie był strach. Nie odczuwałam nic poza tym, w sumie nie spodziewałam się, że będę tam właśnie taka szczęśliwa.

