14 czerwca. Już 11 dzień po koncercie Imagine Dragons na Orange Warsaw Festival.
(jeśli się nie mylę, bo z moją matematyką kiepsko, chociaż pochwalę się, że wyciągnęłam na 4)
Na którym oczywiście mnie nie było, mimo, że tego jak bardzo chciałam tam być nie da się opisać słowami. Nie wyszło, mówi się trudno i żyje się dalej podobno.
Przecież dziś nie umieram, mimo, że w każdej chwili wszystko może się wydarzyć, kiedyś tam będę. Kiedyś czy też jutro to dla większości ukryte nigdy. Jeśli chodzi o mnie nie odbieram tego tak, kiedyś zrobię to wszystko co chcę teraz. Chociaż działania, które mogę zacząć teraz zaczynam t e r a z.
A resztę zostawię na prawdziwe jutro. Na kolejnym koncercie obiecałam sobie, że na pewno będę. Mimo wszystko.
